Kancelaria Adwokacka Szczecin / Publikacje i porady / Tymczasowe aresztowanie – ten sam kodeks, różne przepisy (cz. 1)

Tymczasowe aresztowanie – ten sam kodeks, różne przepisy (cz. 1)

Polecam „Politykę”

Polecam, choć może trochę późno, 47 numer tygodnika „Polityka” z 25 listopada 2006 r. W nim to mamy okazję – jako czytelnicy – poznać kulisy stosowania środka zapobiegawczego o dwuznacznej dla osób wtajemniczonych nazwie: „tymczasowe” aresztowanie.

Już niemal na wstępie artykułu pod tytułem „Zakładnicy” dwaj dziennikarze, w tym Piotr Pytlakowski (słynny dziennikarz „śledczy” rozpracowujący w programach telewizyjnych m.in. wielkie warszawskie mafie), stawiają następującą tezę: „Stosowanie aresztów stało się metodą, aby podejrzanych zmiękczyć albo wymusić na nich zeznania obciążające innych. Zaczyna obowiązywać zasada: najpierw wsadzić, a potem poszukać porządnych dowodów”. Poczułem swojski klimat – tak przecież my adwokaci reagujemy niekiedy na postanowienia szczecińskich sądów o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Nie mam więc już wątpliwości – problem jest ogólnopolski.

Dalsza lektura tekstu odsłania przed nami kolejne zasady obowiązujące przy stosowaniu tego środka zapobiegawczego. „To swoista tortura, człowiek wyrzucony za kraty traci godność, nadzieję, a jego prawa do obrony często w praktyce nie istnieją. Aresztowanemu obiecuje się wolność za informacje, które pomogą pogrążyć innych” – to przecież też słyszałem od moich klientów. Czuję w tym momencie bliską więź emocjonalną z autorami tekstu. Te same tragedie, o których piszą, dostrzegam w praktyce.

Autorzy artykułu nie oszczędzają jednak czytelników. Kawa na ławę, szczera prawda prosto w oczy. Mrozi krew w żyłach relacja o losie małżeństwa, które „aresztowano na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej i pewnie trochę dla szantażu. Posiedzą to skruszeją. Nawet jak czynów nie popełnili, niech się przyznają, wtedy wcześniej wrócą do dzieci”. Tutaj się poddaję, nie znam takiej praktyki – co przecież nie oznacza, jak widać, iż jej nie ma.

Po chwili dochodzę do wniosku, iż opisywane zdarzenie musiało mieć miejsce w innej części Polski. „Adwokaci obu małżeństw przez kilka pierwszych miesięcy aresztu byli pozbawieni kontaktu z klientami. Prokuratura nie zapoznała ich także z materiałem dowodowym. W takiej sytuacji nawet zażalenia na areszt, jakie ponawiają co kilka tygodni, nie mogą być skuteczne. To stawia ich klientów w sytuacji bez wyjścia”. No tak, nie ma co się dziwić, gdy przez kilka miesięcy aresztu adwokat nie ma kontaktu z klientem, a ponawiane co kilka tygodni zażalenia nie skutkują. W Szczecinie tak się jednak nie zdarza. Adwokaci mają możliwość kontaktu z klientem, a zażalenia nie skutkują jedynie co 3 miesiące.

Kto ma rację?

Odpowiedź na to pytanie nie jest chyba trudna. Znamy ją wszyscy. Otóż, dziennikarze nie wiedzą zbyt wiele o zagadnieniu, które starają się opisać. Jakkolwiek „Polityka” to poczytny tygodnik, na poziomie, a autorzy artykułu to znawcy tematu, to jednak poczynione w tekście wnioski są ewidentnie przesadzone. Nie ma przecież w kodeksie postępowania karnego zasady „najpierw wsadzić, a potem szukać porządnych dowodów”. Żadnemu funkcjonariuszowi policji, ani tym bardziej prokuratorowi nie przyszłoby do głowy stosować wobec aresztowanego szantażu, nakazywać, by przyznał się do czynów, których nie popełnił, bądź wymuszać zeznania obciążające innych.

Powstają jednak kolejne pytania. Czy tak realia związane ze stosowaniem tymczasowego aresztowania oceniają tylko wspomniani dziennikarze „Polityki”? Skąd czerpią taką wiedzę? Czy nie ma więcej takich osób, powątpiewających w słuszność tak częstego korzystania z tego środka?

Moim zdaniem, bez cienia wątpliwości, osób krytykujących postępowanie sądów w przedmiocie stosowania tymczasowego aresztowania jest znacznie więcej. Na pewno wielu adwokatów. Co ciekawe, wiem, że wątpliwości co do powszechnie obowiązującej „praktyki” mają też niektórzy prokuratorzy i sędziowie, choć na pewno nie wynikają one z tych, powyżej zacytowanych, powodów, które znalazły się w przywołanym artykule.

Temat tymczasowego aresztowania nie jest wcale oryginalny. Wiele o przypadkach jego stosowania, zwykle budzących kontrowersje, można przeczytać w prasie, obejrzeć w telewizji. Jednak opisania kontrowersji związanych z jego stosowaniem nikt szerzej nie podjął się na łamach „In Gremio” mimo, że pismo ukazuje się już niemal trzy lata. To dziwne zważywszy, iż temat ten jest w gronie prawników zajmujących się procedurą karną zwykle jednym z najczęściej poruszanych.

Uzasadnione rozterki

Nie sięgając w odległą historię pamiętam swoje pierwsze rozczarowania faktem stosowania przez sąd tego środka wobec osób, które reprezentowałem jeszcze na aplikacji adwokackiej w ramach substytucji. Wertowałem wtedy kodeks, czytałem komentarze, orzecznictwo w poszukiwaniu należytej interpretacji przepisów regulujących przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania, w tym uzasadnionej obawy matactwa, ucieczki oraz ukrywania się oskarżonego. Młody prawnik (starszy zapewne także), jeśli nie chce się ośmieszyć, bierze do ręki dostępną literaturę i ustala, co mają do powiedzenia na ten temat mądrzejsi od niego. Gdy zatem najpierw czytałem komentarze, a następnie uzasadnienia postanowień sądów o zastosowaniu lub przedłużeniu tego środka, dochodziłem do wniosku, iż jedno do drugiego zwykle nie przystawało. Bynajmniej nie były to sytuacje wyjątkowe, wprost przeciwnie – dość powtarzalne.

Trudno było znaleźć wytłumaczenie takiego stanu rzeczy.

Kilka dobrych lat upłynęło i nadal mam trudności z właściwą oceną tego zjawiska, jakkolwiek w dużym stopniu niestety pogodziłem się wewnętrznie z funkcjonowaniem obok siebie odmiennych zapatrywań przedstawicieli teorii, które znam z dostępnej literatury i przedstawicieli praktyki, które znam z sal sądowych i dostępnych mi orzeczeń.

Zauważyłem także w tym czasie, iż podobne problemy mają niemal wszyscy szczecińscy adwokaci. Po odbyciu wielu rozmów na ten temat, wysłuchaniu niezliczonej ilości cierpkich komentarzy, śmiem twierdzić, iż interpretacja przepisów regulujących tymczasowe aresztowanie jest jednym z najbardziej zapalnych, kontrowersyjnych tematów, nie znajdującym precedensu ani porównania z żadną inną materią w prawie karnym. Od razu powiem, iż nie wierzę, by moje odczucie było spowodowane li tylko wykonywaniem zawodu adwokata. Zbyt wiele argumentów przemawia za tą konstatacją, bym miał się mylić.

W sieci matactwa

Mój głos w sprawie tymczasowego aresztowania nie ma charakteru naukowej rozprawki, nie sposób jednak uniknąć odwołania się do przepisów i podjęcia próby ukazania rozbieżności, o których wspomniałem powyżej.

Zacznę od uzasadnionej obawy matactwa, która przewija się w niemal każdym orzeczeniu o zastosowaniu tymczasowego aresztowania.

Wszyscy wiemy, że zgodnie z przepisem art. 258 k.p.k. tymczasowe aresztowanie może nastąpić, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień lub w inny sposób utrudniał postępowanie karne.

W Komentarzu do kodeksu postępowania karnego autorstwa Piotra Hofmańskiego, Elżbiety Sadzik i Kazimierza Zgryzka (Wydawnictwo C.H. Beck, 2005) czytamy, iż „przesłanką określoną w § 1 jest istnienie uzasadnionej obawy, że oskarżony będzie bezprawnie utrudniał postępowanie karne. Ustawa jedynie przykładowo wymienia tylko jeden z możliwych sposobów bezprawnego utrudniania postępowania karnego, jakim jest nakłanianie do fałszywych zeznań lub wyjaśnień. Przyjęcie obawy utrudniania postępowania winno być w każdym przypadku uzasadnione, tj. oparte na konkretnych dowodach lub poszlakach, a nie jedynie abstrakcyjne”.

Autorzy komentarza, powołując się na orzecznictwo sądów apelacyjnych i Sądu Najwyższego, wskazują dalej, iż „obawa matactwa procesowego zachodzi wówczas, gdy istnieją – w oparciu o zebrane dowody – podstawy do przyjęcia, że oskarżony takie próby rzeczywiście będzie podejmował. Matactwem jest wszelka działalność oskarżonego polegająca na bezprawnym utrudnianiu zbierania i utrwalania dowodów […]. W szczególności istnienie tej przesłanki stosowania aresztu tymczasowego może być przyjęte wówczas, gdy oskarżony działalność taką podejmował już wcześniej, np. gdy wysyłał z aresztu śledczego nielegalną korespondencję, której treść wskazuje na podejmowanie prób matactwa, lub działał w grupie przestępczej posługującej się przemocą […]. W doktrynie wyrażony został pogląd, iż o próbie matactwa, by mogła stanowić podstawę tymczasowego aresztowania, świadczyć może nie tylko fakt bezpośredniego nakłaniania np. świadków do złożenia fałszywych zeznań, ale także zachowanie wpływające na tego świadka w sposób pośredni, np. groźba skierowana przeciwko najbliższym zeznającego, a nawet działania konkludentne, stwarzające tylko wrażenie takiej groźby”.

Komentarz bogaty jest w przykłady interpretacji wspomnianej przesłanki:

- „ustawa nie precyzuje, jakie inne bezprawne sposoby utrudniania postępowania mogą stanowić podstawę do stosowania tymczasowego aresztowania. W rachubę wchodzi przede wszystkim wszelkie zacieranie śladów przestępstwa i niszczenie lub fałszowanie jego dowodów (np. usuwanie bądź fałszowanie dokumentacji księgowej). Może być takim powodem również uchylanie się od wymiaru sprawiedliwości przez uporczywe niestawiennictwo na wezwanie organów procesowych”,

- „niedopuszczalne jest przyjęcie, że oskarżony utrudnia postępowanie karne, jeśli korzysta z przysługujących mu uprawnień procesowych […], nawet wówczas, gdy realizacja tych uprawnień może rzeczywiście postępowanie przedłużyć, chyba że przekracza granice zakreślone dla tego prawa”,

- „ponieważ oskarżony nie ma obowiązku dostarczania dowodów przeciwko sobie (nemo tenetur se ipso accusare), niedopuszczalne jest przyjęcie, że utrudnia on bezprawnie postępowanie odmawiając wydania dowodu lub współdziałania z organem procesowym, czy biegłym np. podczas badania”,

- „niedopuszczalne jest także stosowanie aresztu tymczasowego ze względu na obawę matactwa, jeśli jest ona wywołana brakiem przyznania się oskarżonego do winy […]. Nie może także stanowić podstawy do zastosowania tymczasowego aresztowania fakt zmiany uprzednio przez oskarżonego złożonych wyjaśnień, zmiana taka mieści się bowiem w ramach prawa oskarżonego do obrony”.

 

Podobnie przesłankę uzasadnionej obawy matactwa interpretują inni przedstawiciele literatury. R. Stefański w swoim Komentarzu do kodeksu postępowania karnego (Wydawnictwo ABC, 1998) podaje, iż obawa matactwa ma być „realna i konkretna, a nie ogólna i abstrakcyjna; ma ona wynikać z okoliczności faktycznych. Przesłanką określającą realność i konkretność tej obawy jest wyłącznie postawa oskarżonego, jaką zamanifestował w toku dotychczasowego postępowania karnego, ujawniając taki zamiar, usiłując dokonać takich działań lub podejmując czynności mające uniemożliwić lub utrudnić normalny bieg postępowania karnego. Nie może być ocenione jako nakłanianie do fałszywych zeznań korzystanie przez oskarżonego z legalnych możliwości kontaktowania się ze świadkiem; nakłanianie powinno opierać się na konkretnych dowodach”.

Autor ten wskazuje, iż obawę taką „będą […] uzasadniały wszelkie usiłowania dokonania określonych czynów, np. fałszerstwa dokumentów, groźby wypowiadane pod adresem świadków, a także charakter przestępstwa oraz okoliczności jego popełnienia, np. przestępstwa popełnione w zorganizowanej grupie przestępczej. Co do tej ostatniej kwestii rodzą się poważne wątpliwości. Istotnie, pozostawienie oskarżonego na wolności nie ułatwi prowadzenia postępowania, może bowiem ustalić z nie wykrytymi współsprawcami taktykę obrony, lecz trudno a priori zakładać, że zachowa się w taki sposób; obawa takiego zachowania może zachodzić przede wszystkim wobec nie wykrytych sprawców. Zastosowanie tymczasowego aresztowania wiąże się nie z utrudnianiem postępowania przez kogokolwiek, ale wyłącznie przez oskarżonego. Podzielić należy pogląd, że Sam fakt popełnienia przez sprawcę przestępstwa wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami nie może stanowić wystarczającej przesłanki do uznania, że zachodzi uzasadniona obawa, iż będzie nakłaniał do fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne (post. SA w Łodzi z 15 X 1996 r., II AKz 378/96, Biul. SA w Łodzi 1996, nr 4, poz. 93)”.

Lech Paprzycki w Komentarzu do kodeksu postępowania karnego (Zakamycze 2006) nie prezentuje bynajmniej odmiennych poglądów. Charakteryzując przesłankę matactwa procesowego podaje on, iż „również w tym wypadku obawa musi być uzasadniona, a konkretne okoliczności, które o tym mogą świadczyć, to przede wszystkim wcześniejsze zachowanie oskarżonego podjęte w tym właśnie celu. W praktyce mogą to być zachowania bardzo różne, a istotne jest tylko to, że są one bezprawne i podejmowane w celu utrudnienia prawidłowego toku postępowania. Może to być zarówno zachowanie samego oskarżonego, jak też zachowanie innych osób, podejmowane w porozumieniu z oskarżonym.”

Poglądy znawców przedmiotu, wybitnych komentatorów przepisów prawa karnego są zbieżne. Zbieżne ze sobą, nie zawsze natomiast z poglądami wyrażanymi przez sądy.

Matactwo inaczej

Warto teraz zobaczyć, jaki wpływ na praktykę ma przedstawiona powyżej teoria. Poniżej podaję przykłady pochodzące bezpośrednio z uzasadnień postanowień wydanych przez sądy w rzeczywistych sprawach:

- „nadal realną pozostaje obawa matactwa, iż przebywając na wolności podejrzany wpływałby na postawę świadków w niniejszej sprawie jak również uzyskałby możliwość kontaktu ze współpodejrzanymi”,

- „czyny popełnione przez nich pozostają w związku z przestępczymi zachowaniami innych osób, których jeszcze nie zatrzymano. Rodzi to zatem obawę, iż podejrzani pozostając na wolności mogą podejmować czynności zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności, jak i do uzgodnienia wersji wydarzeń z osobami, z którymi do tej pory nie przeprowadzono czynności procesowych, czy też nakłaniania do składania fałszywych zeznań”,

- „czyn ten zagrożony jest najwyższą karą pozbawienia wolności. W obawie przed odbyciem tej kary oskarżona może nakłaniać znanych jej świadków do składania określonej treści zeznań lub do odmowy ich składania”,

- „między wyjaśnieniami dotychczas ujętych sprawców zachodzą tak daleko idące różnice, iż nie można mówić o niewątpliwym stanie faktycznym, a zatem istnieje możliwość mataczenia”,

- „podejrzany co prawda przyznał się do dwóch ze stawianych mu zarzutów, jednakże jego wyjaśnienia pozostają w sprzeczności z wersją podawaną przez współpodejrzanych. Wskazuje to na obawę matactwa, gdyż podejrzany, jak wynika z jego wyjaśnień umniejsza swój udział w sprawie, przerzucając odpowiedzialność i kierowanie przedmiotowymi zdarzeniami na inne osoby”,

- „z uwagi na charakter sprawy oraz dotychczasową postawę oskarżonego, który kwestionuje część poczynionych ustaleń, jak również ze względu na grożącą mu surową karę, zachodzi obawa utrudniania postępowania przez wymienionego poprzez wpływanie na treść zeznań świadków, którzy nie zostali jeszcze przesłuchani przed sądem, celem polepszenia swej sytuacji procesowej”,

- „w chwili obecnej istnieje potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania przez odosobnienie podejrzanego od jego współpracowników, stąd istniejąca obawa matactwa”,

- „w ocenie sądu, w sytuacji gdy podejrzany nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów, za które grozi mu surowa kara pozbawienia wolności i składa wyjaśnienia, w których przedstawia okoliczności zdarzeń w sposób odmienny od ustalonego w oparciu o twierdzenia innych osób, może on w celu uniknięcia odpowiedzialności podjąć różnorakie bezprawne działania, utrudniające prowadzenie śledztwa. Wysoce realna jest w tej sytuacji zwłaszcza obawa matactwa”,

- „z uwagi na wagę stawianych podejrzanemu zarzutów i wieloosobowy charakter sprawy koniecznym jest uniemożliwienie podejrzanemu utrudniania postępowania poprzez wpływanie na zeznania świadków i wyjaśnienia współpodejrzanych pozostających na wolności”,

- „zauważyć należy, iż w świetle przyjętej linii obrony oraz charakteru dowodów obciążających w postaci także wyjaśnień współpodejrzanych realna jest obawa, iż w razie niestosowania środka zapobiegawczego o charakterze izolacyjnym, podejrzany podjąłby próby wpływania za zeznania lub wyjawienia innych osób”.

Zastrzegam, iż powyższe przykłady wyczerpują w całości w danej sprawie rozważania na temat obawy matactwa. Nie podaje się w nich żadnych wcześniejszych zachowań podejrzanych, które mogłyby stanowić podstawę do wyciągania wniosków o realnej obawie matactwa z ich strony. Wskazywane w cytowanych orzeczeniach sądowych tezy, iż takie czynności mogliby podejrzani podejmować oparte są jedynie na intuicji i zgeneralizowanym poglądzie, iż każde przebywanie na wolności podejrzanego niesie ze sobą realną obawę, iż będzie on mataczył.

Komentarz dobrze wygląda na półce

Powyższe porównanie wychodzi na niekorzyść autorom komentarzy, których opinie są ewidentnie pomijane przez sądy. W tej specyficznej materii mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową. Sądy orzekające w sprawach tymczasowego aresztowania wytworzyły własną praktykę, nie uwzględniającą lub modyfikującą dorobek komentatorów przedmiotu. Jak bowiem inaczej skomentować fakt, iż dla jednych uzasadniona obawa matactwa wystąpi, gdy wykazane zostaną konkretne dowody lub poszlaki – podstawy do przyjęcia, że oskarżony takie próby rzeczywiście będzie podejmował, a dla drugich – jedynie przypuszczenia, że nie wykluczone jest, iż oskarżony podejmie się czynności zmierzających do utrudniania toku przestępstwa. Konkretnych, widocznych różnic w interpretowaniu tej przesłanki przez środowiska naukowe i sądy jest więcej, na co wskazują podane przykłady.

Piotr Dobrołowicz, adwokat
(artykuł został opublikowany w In Gremio nr 1/2007)

TA STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE. Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się więcej na ich temat, zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami dostępnymi po kliknięciu na link Polityka prywatności po prawej stronie. Jeśli nie zmienią Państwo ustawień swojej przeglądarki tak, aby je zablokować, pliki cookie będą zapisywane w przeglądarce na Państwa urządzeniu.

Polityka prywatności

Pliki cookie są niewielkimi plikami tekstowymi, które są wykorzystywane przez strony internetowe i zapisywane w pamięci Państwa urządzenia (np. komputera lub telefonu). Pliki te informują nas np. o tym, czy wcześniej odwiedzali Państwo naszą stronę internetową.

Standardowo pliki Cookie są wykorzystywane aby:

  • usprawnić działanie stron internetowych i dostarczyć bardziej spersonalizowaną treść,
  • uprościć działanie stron internetowych,
  • monitorować ruch na stronach internetowych, aby lepiej zoptymalizować stronę.
Wykorzystywane przez nas pliki cookie są bezpieczne i nie powodują żadnych zmian w oprogramowaniu na Państwa urządzeniach.

Podczas przeglądania naszych stron internetowych mogą Państwo zablokować lub usunąć pliki cookies wykorzystując do tego ustawienia Państwa przeglądarki. W zależności od tego z jakiego urządzenia Państwo korzystają, metody konfiguracji plików cookie mogą się różnić i z reguły będą opisane w menu pomocy (lub instrukcji do obsługi urządzenia).

Informacje na temat zmian w plikach cookie w najpopularniejszych przeglądarkach znajdą Państwo poniżej:

Naciśnij aby zamknąć