Kancelaria Adwokacka Szczecin / Publikacje i porady / Tymczasowe aresztowanie – ten sam kodeks, różne przepisy (cz. 2)

Tymczasowe aresztowanie – ten sam kodeks, różne przepisy (cz. 2)

Opisana w ostatnim numerze „In Gremio” przesłanka obawy matactwa pokazuje jak widoczne są różnice w interpretowaniu prawa przez sądy i przez autorów komentarzy. Analiza kolejnych przesłanek stosowania tymczasowego aresztowania bynajmniej nie wskazuje, iż mieliśmy do czynienia z ewenementem. Takich rozbieżności jest więcej. By to stwierdzić, wystarczy bliżej przyjrzeć się choćby obawie ucieczki lub ukrywania się.

Chyba ucieknie … albo się ukryje

Zgodnie z art. 258 § 1 pkt 1 k.p.k., tymczasowe aresztowanie może nastąpić, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu.

Znowu zatem mamy do czynienia z obawą. Ponownie z „uzasadnioną”. Jak powinna wyglądać realizacja tej przesłanki wg komentatorów przedmiotu?

Zdaniem P. Hofmańskiego (cytowany już m.in. jego autorstwa Komentarz do k.p.k., Wydawnictwo C.H. Beck, 2005) „obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, jeśli nie znajduje zastosowania § 2, musi być udokumentowana dowodowo. Zachodzi ona wówczas, gdy istnieją podstawy do przyjęcia, że oskarżony zamierza opuścić miejsce zamieszkania lub stałe miejsce pobytu w celu uchylania się od wymiaru sprawiedliwości (por. bliżej R. A. Stefański, Uzasadniona obawa ucieczki; patrz również szerokie uwagi J. Izydorczyka, Stosowanie tymczasowego aresztowania, s. 118)”. Pogląd ten, jak widać, nie jest odosobniony i znajduje odzwierciedlenie w innych pozycjach literatury.

Wspomniany autor podkreśla, iż kodeks „jedynie przykładowo wskazuje sytuacje, w których uprawnione jest przyjęcie, że zachodzi obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego. Możliwe jest zatem przyjęcie, że obawa taka zachodzi, gdy oskarżony wcześniej przygotowywał się do ucieczki, lecz próba ta była udaremniona, względnie wcześniej już uchylał się od wymiaru sprawiedliwości, następnie natomiast znalazł się w dyspozycji organów ścigania”.

Istotną kwestię porusza R. Stefański w przytaczanym już Komentarzu do kodeksu postępowania karnego (Wydawnictwo ABC, 1998), który stwierdza, iż „istnienia obawy ucieczki oskarżonego nie można uzasadniać grożącą mu za popełnione przestępstwo surową karą, chociaż może ona być silnym bodźcem do ucieczki lub ukrywania się. Słusznie podkreśla się, że im surowszą karą czyn jest zagrożony, tym większe jest prawdopodobieństwo ucieczki (K. Buchała: Podstawy stosowania…, NP 1957, nr 7-8, s. 56). Niemniej nie stanowi dostatecznego uzasadnienia, iż obawa taka rzeczywiście zachodzi. Przyjęcie takiego założenia prowadziłoby do oparcia się na domniemaniu uchylania się oskarżonego od wymiaru sprawiedliwości (A. Murzynowski: Areszt…, s. 18-19; idem: Tymczasowe aresztowanie i zatrzymanie…, RPEiS 1984, nr 3, s. 14; F. Rosengarten: Tymczasowe aresztowanie…, Pal. 1973, nr 9, s. 46; P. Hofmański: Konwencja…, s. 188). Byłaby to w istocie interpretacja rozszerzająca art. 258 § 1 pkt 1, niedopuszczalna ze względu na wyjątkowość instytucji tymczasowego aresztowania”.

Autor ten zauważa, iż „trafnie podkreślano w uzasadnieniu projektu k.p.k. z 1928 r., że samo powołanie się na wysokość grożącej oskarżonemu kary nie wystarcza do uzasadnienia obawy ucieczki, gdyż nawet oskarżeni o ciężkie przestępstwa nie zawsze wykazują skłonność do ucieczki (Projekt ustawy postępowania karnego przyjęty przez Komisję Kodyfikacyjną Rzeczypospolitej Polskiej 28 kwietnia 1926 r., s. 265-266)”.

Niewątpliwie zatem i w przypadku tej przesłanki nie można stawiać hipotez, snuć domysłów. Zasadne jest jedynie oparcie stosowania tymczasowego aresztowania o występowanie rzeczywistych przykładów, które uzasadnią występowanie uzasadnionej obawy ukrywania się lub ucieczki.

Sąd zważył, co następuje

To jednak sądy, a nie autorzy komentarzy (z małymi wyjątkami) wydają orzeczenia. I dla nas mają one znacznie większe znaczenie. Przyjrzyjmy się zatem przykładowym interpretacjom tego przepisu w praktyce:

- „jedną z form utrudniania prawidłowego toku postępowania jest ukrywanie się i właśnie z tego typu sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie. To, że podejrzany dotychczas nie podjął działań w celu ukrywania się jest po prostu wynikiem skuteczności stosowania tymczasowego aresztowania. Ponadto w przypadku stosowania przez dłuższy okres czasu tymczasowego aresztowania nigdy, poza pojedynczymi przypadkami, nie można by mówić o obawie ukrywania się bo po prostu dana osoba nie ma realnych możliwości podjęcia tego typu działań. Nie świadczy to jednak o tym, że obawa ukrywania się podejrzanego nie występuje, a wręcz na mocy art. 258 § 2 kpk ustawodawca wyprowadził z mocy prawa domniemanie takiej obawy. Bez znaczenia jest tutaj fakt posiadania przez podejrzanego rodziny oraz jego niekaralność bo okoliczności te w żaden sposób nie wykluczają możliwości ukrywania się”,

- „[...] zagrożenie surową karą uzasadnia zarówno obawę matactwa, jak i ukrywania się. Obawie tej nie przeczy dotychczasowa postawa podejrzanego, który po posiedzeniu Sądu […] nie ukrywał się, gdyż w aktualnej sytuacji procesowej, gdy do wydania wyroku pozostało sporo czasu podejrzany realizuje obowiązki procesowe, jednak w obliczu grożącej mu kary może podjąć próby bezprawnego utrudniania postępowania”

- w powiązaniu z faktem, iż do tej pory nie zostali ujęci wszyscy sprawcy popełnionego wspólnie i w porozumieniu czynu rodzi uzasadnione podejrzenie, że przebywając na wolności może ona w bezprawny sposób utrudniać postępowanie karne […], nie można wykluczyć, że podejmie inne kroki w celu uniknięcia odpowiedzialności np. w formie ucieczki lub ukrycia się”,

- „w ocenie sądu już sam młody wiek oskarżonego i brak zobowiązań rodzinnych, majątkowych, zawodowych itp. sprawia, że obawa staje się realna, gdyż w takich okolicznościach decyzja o ukrywaniu się jest dużo łatwiejsza do podjęcia i realizacji”,

- „przede wszystkim wskazać należy, iż podejrzany jest osobą wcześniej karaną, co mając na uwadze ustawowe zagrożenie surową karą pozbawienia wolności za zarzucane mu czyny, rodzi uzasadnioną obawę, iż będzie on utrudniał postępowanie poprzez podjęcie ucieczki lub ukrycia się w razie odstąpienia od stosowania wobec niego tymczasowego aresztowania”,

- „fakt, że na samym początku postępowania karnego oskarżony przebywał poza granicami kraju czyni tę obawę [ukrywania się lub ucieczki] w pełni realną”.

Porównanie nie wymaga dogłębnego komentarza. Cytowane fragmenty sądowych orzeczeń stoją w oczywistej sprzeczności z tezami komentarzy.

Szczególnie ciekawy jest pierwszy zacytowany przykład. Skutek tymczasowego aresztowania zastępuje przyczynę! Taki sposób argumentacji można wykorzystywać dowolnie do innych przesłanek. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zasadnie twierdzić, że podejrzany nie podejmuje rzeczywistych prób matactwa, gdyż „chroni” go przed tym właśnie skuteczność stosowanego tymczasowego aresztowania. Konkluzja: dlatego należy je stosować.

Ciekawe także jest twierdzenie – moim zdaniem zupełnie nieuzasadnione – że ustawodawca w art. 258 § 2 k.p.k. „wyprowadza z mocy prawa domniemanie obawy ukrywania się podejrzanego”. Po pierwsze, kodeks nic o żadnych „domniemaniach obawy” nie mówi, a po drugie, gdyby ustawodawca chciał w taki sposób nawiązać treść art. 258 § 2 k.p.k. do przepisu wskazanego w § 1, to uczyniłby to w sposób klarowny, wprost stanowiąc, iż uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się zachodzi w przypadku, gdy oskarżonemu zarzuca się popełnienie zbrodni lub występku zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo gdy sąd pierwszej instancji skazał go na karę pozbawienia wolności nie niższą niż 3 lata. Na błąd takiego rozumowania wskazuje zresztą przywołany wyżej pogląd R. Stefańskiego.

Kto ma rację?

Autorzy komentarzy nie tworzą wykładni legalnej, obowiązującej sędziów. To sądy, i tylko sądy, mają prawo do wiążącego interpretowania przepisów w praktyce. I to one, a nie autorzy komentarzy, biorą na siebie odpowiedzialność za stosowanie (lub nie) tymczasowego aresztowania.

Nie umniejsza to jednak zauważalnej, zasadniczej dysharmonii pomiędzy postępowaniem sądów w sprawach tymczasowego aresztowania a rozstrzyganiem przez nie jakichkolwiek innych kwestii – dotyczących interpretacji pozostałych regulacji prawnych – przy okazji których orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz dostępna literatura prawna są często powoływane.

Jeśli zgodzimy się, że powyższe uwagi nie są oderwane od rzeczywistości i są chociaż w części trafne, to należy zadać pytanie, dlaczego taki stan istnieje i jest de facto utrwalany przez kolejne pokolenia sędziów karnistów.

Uzasadnieniem dla istniejącego stanu rzeczy jest być może fakt, iż tymczasowe aresztowanie to jeden z najbardziej newralgicznych punktów postępowania karnego. Zastosowanie aresztowania (lub jego brak) może w wyjątkowo istotny sposób wpłynąć na tok procesu. Jako że przepisy procedury nie są doskonałe, należy je – właśnie dla potrzeb postępowania – tak interpretować, by były przydatne.

Po co komu przepis o matactwie, który wymaga wykazania obawy „uzasadnionej”, popartej konkretnymi przykładami. W 99 % spraw, takich przykładów w praktyce nie sposób znaleźć. Z tym samym zjawiskiem będziemy mieć do czynienia przy ustalaniu, czy występuje „uzasadniona” obawa ukrywania się lub ucieczki.

Sądy zatem, uważając, iż tak rozumiane przepisy nie odpowiadają potrzebom procesu karnego, rozszerzają ich zakres, osiągając w konsekwencji ich realną, „uzasadnioną” przydatność.

Niewątpliwie jest to sposób na niedociągnięcia ustawodawcy, który nie zadbał o to, by można było stosować tymczasowe aresztowanie zawsze wtedy, gdy sądy mają ledwie odczucie, że pozostawienie podejrzanego na wolności wiązałoby się z mnożeniem przez niego przeszkód w należytym rozpoznaniu sprawy.

Mam jednak wątpliwości, czy sędziowie są uprawnieni do poprawiania ustawodawcy, szczególnie gdy rzecz dotyczy zasadniczego prawa każdego człowieka, jakim jest jego wolność. W tym przypadku to raczej ustawodawca winien, jeśli takie są społeczne potrzeby, obniżyć poprzeczkę kodeksową i umożliwić szersze stosowanie tymczasowego aresztowania, dodając – na przykład – iż wystarczy, by obawa była „prawdopodobna w świetle zasad doświadczenia życiowego”.

Trendy

Przypatrując się praktyce sądowej w omawianym zakresie można dostrzec pewne trendy. Oto dwa z nich, które wydać się mogą szczególnie kontrowersyjne.

Pierwszy: Tymczasowe aresztowanie to tylko środek zapobiegawczy służący zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania. Nie ma powodów, by traktować tę czynność tak samo poważnie jak wymierzanie kar pozbawienia wolności.

Zgadzam się w tym przypadku w dużej mierze z autorami artykułu w „Polityce” (przytaczanego w pierwszej części artykułu), iż tymczasowe aresztowanie „to swoista tortura, człowiek wyrzucony za kraty traci godność, nadzieję, a jego prawa do obrony często w praktyce nie istnieją”. Nie istnieją, skoro ani aresztowany podejrzany, ani jego obrońca, nie mają dostępu do akt (co jest praktyką w każdym „większym” postępowaniu) i de facto pozostaje im czekać na to, co prokurator ustali.

Nie twierdzę, że jest to rozwiązanie z gruntu złe. Może jednak lepszy byłby wyraźny zapis w kodeksie, iż prawa podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym są co do zasady ograniczone, a wyjątkiem jest sytuacja dostępu do akt. Taki zapis ustawowy (a niech nawet będzie i konstytucyjny) usankcjonowałby istniejącą praktykę, stwarzając przynajmniej czytelne zasady.

Nadto powinniśmy zdawać sobie sprawę, iż tymczasowe aresztowanie jest bardziej drastyczne i dolegliwe niż wykonanie samej kary pozbawienia wolności. Rygory tego pierwszego sprawiają, iż niektórzy aresztowani choćby już z tego względu, przy marnych szansach na wybronienie się, gotowi są jak najszybciej zakończyć postępowanie karne, by rozpocząć „odsiadkę”. Postawmy się choćby przez chwilę w sytuacji tymczasowo aresztowanego, któremu w praktyce odmawia się przez pierwszy miesiąc stosowania tego środka widzeń z najbliższą rodziną. Potem zaś – co stanowi równie wielki cios w godność każdego człowieka – zgody na widzenie są zwykle wydawane „za pleksą”. Ile jest z takich rozwiązań korzyści dla prokuratury – nie wiem, choć nie sądzę, by były zauważalne. Widzę natomiast, ile wyrządzają szkód w psychice aresztowanego, nie wspominając o jego rodzinie. Na marginesie – uważam, iż często prezentowany w takich sytuacjach brak najmniejszego zrozumienia i rygorystyczny formalizm ze strony prokuratora nie znajduje, mówiąc oględnie, żadnego racjonalnego uzasadnienia.

Drugi: Sąd decydując o stosowaniu tymczasowego aresztowania lub jego przedłużeniu nie rozpatruje sprawy tak wnikliwie, jak czyni to przy orzekaniu kary pozbawienia wolności, choć w każdym z tych przypadków chodzi przecież o jedną z najcenniejszych i najważniejszych wartości życia: wolność.

By sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, odpowiedzmy na inne pytanie. Jak długo trwają postępowania w przedmiocie rozpoznania wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania? Krótko. Nawet wtedy, gdy akta sprawy liczą kilka, kilkanaście tomów, sąd potrafi rozpoznać sprawę w godzinę, czasami krócej. Z własnego doświadczenia wiem, iż na rzetelne zapoznanie się z materiałem dowodowym zebranym w kilku tomach potrzeba co najmniej kilku godzin, a nie kilkunastu, czy kilkudziesięciu minut. Czy nieprawdziwa jest zatem teza, że zdarzają się sytuacje, gdy sędziowie, decydując o stosowaniu tymczasowego aresztowania, nie znają dobrze akt sprawy?

Wszyscy mamy mało czasu

To jasne. Takie czasy. Dyżur aresztowy to jeden z „najmilszych” obowiązków, jakie trafiają się sędziom. A przecież nikt wtedy sędziów nie zwalnia z prowadzenia swoich spraw, których przecież w tym czasie nie ubywa. Teoretycznie wszyscy wiemy, iż brak czasu nie powinien wpływać na rzetelność w zapoznawaniu się ze sprawą i na sposób podejmowania i uzasadniania decyzji. Najprościej będzie, gdy każdy z nas (nie tylko sędziowie) odpowie sobie na pytanie, czy ta teoria jest realizowana w praktyce.

Nikt nie zakazuje myśleć

Myślą też dziennikarze „Polityki”. Część wysnutych przez nich wniosków, przytaczanych w poprzednim numerze „In Gremio” trąci niestety absurdem i nie znajduje odzwierciedlenia w znanej mi praktyce sądowej. Czy to jednak nie same sądy dają autorom wspomnianego tekstu pretekst do snucia takich rozważań.

Piotr Dobrołowicz, adwokat
(artykuł został opublikowany w In Gremio 2/2007)

TA STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE. Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się więcej na ich temat, zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami dostępnymi po kliknięciu na link Polityka prywatności po prawej stronie. Jeśli nie zmienią Państwo ustawień swojej przeglądarki tak, aby je zablokować, pliki cookie będą zapisywane w przeglądarce na Państwa urządzeniu.

Polityka prywatności

Pliki cookie są niewielkimi plikami tekstowymi, które są wykorzystywane przez strony internetowe i zapisywane w pamięci Państwa urządzenia (np. komputera lub telefonu). Pliki te informują nas np. o tym, czy wcześniej odwiedzali Państwo naszą stronę internetową.

Standardowo pliki Cookie są wykorzystywane aby:

  • usprawnić działanie stron internetowych i dostarczyć bardziej spersonalizowaną treść,
  • uprościć działanie stron internetowych,
  • monitorować ruch na stronach internetowych, aby lepiej zoptymalizować stronę.
Wykorzystywane przez nas pliki cookie są bezpieczne i nie powodują żadnych zmian w oprogramowaniu na Państwa urządzeniach.

Podczas przeglądania naszych stron internetowych mogą Państwo zablokować lub usunąć pliki cookies wykorzystując do tego ustawienia Państwa przeglądarki. W zależności od tego z jakiego urządzenia Państwo korzystają, metody konfiguracji plików cookie mogą się różnić i z reguły będą opisane w menu pomocy (lub instrukcji do obsługi urządzenia).

Informacje na temat zmian w plikach cookie w najpopularniejszych przeglądarkach znajdą Państwo poniżej:

Naciśnij aby zamknąć